Jesiennie

Co robić, kiedy jesień wdziera nam się do domu? Coraz mniej światła sprawia, że wszyscy chodzimy nabuzowani. Każdy krzyczy na siebie, ciężko się porozumieć i myśleć dokładnie w tym samym kierunku.
Starszy stawia się niemiłosiernie, na wszystkie nasze „tak” on zawsze odpowiada „nie” i na odwrót. Jeszcze to małe a już chce być dorosłe. Sama nie wiem jak go traktować, jak z nim rozmawiać. Ranić potrafi jak mało kto. Wiem, wyrośnie, ale dopóki to się nie stanie, osiwieję.
Młodszy wbił sobie do głowy psa, chcę, teraz i koniec. Będę się opiekował, karmił, wyprowadzał, przytulał…ciężko mu w to nie wierzyć, rozglądamy się i przyglądamy bacznie. Ciężko podjąć decyzję na wiele lat…
Ogólnie ciężko się na czymś skupić, dni coraz krótsze, tak wiele chciałoby się zrobić, a tak niewiele dnia co dzień. Nawet wymyślanie obiadu to wyższa szkoła jazdy. Nauka języka średnio mi wychodzi, niby wszystko rozumiem, a jak dochodzi co do czego, to nie pamiętam najprostszych słów. Tak móc sie wyłączyć, zresetować na chwilę i skupić wyłącznie na jednym temacie…niełatwo.

Spać

Sobota, idę późno spać, bo przecież jutro po całym tygodniu się wyśpię, nie obudzi mnie budzik, nie muszę wstać wcześniej, aby dzieci wyprawić do szkoły, błogie lenistwo.
No i śpię, nawet się nie budzę. Nagle…dzwoni budzik. Jak to możliwe, przecież dziś niedziela. Przyśniło mi się, że on dzwoni, zerwałam się na równe nogi, aby odnaleźć sprawcę, wcale nie był nastawiony, naprawdę mi sie śniło. 6.50. Nie no, nie wstaję, pomyślałam. Ale usnąć się już nie dało. Wstałam o 7.25 i przygotowałam sałatkę na śniadanie.

Do przygotowania sałatki potrzebujemy:
opakowanie paluszków krabowych
puszkę kukurydzy
puszkę ananasa w zalewie
250g sera żółtego (ementaler u mnie)
przyprawę curry
majonez

Paluszki kroję w kostkę, ananasa również, kukurydzę odcedzam z zalewy, połowę sera kroję w kostkę a połowę ścieram na dość drobnej tarce. Doprawiam curry i dodaję majonez.

Niedoskonalamama.pl

Czy ja jestem zbyt niedoskonała aby uczestniczyć w tworzeniu portalu dla mam i nie tylko…chyba nie…
Czy w ogóle jest to możliwe, aby dziesięć kobiet dało radę się porozumieć, bez codziennych zgrzytów…ciężko jest, ale jest to możliwe.
Trzeba tylko mimo wszystko postarać się o szczerość i wywalać sobie prosto z mostu, co kogo boli. To moje zdanie i moje podejście do tematu. Jeśli jednak czasem starasz się być szczerym możesz oberwać po dupie. Ale myślę, że ostatecznie wyjdzie to na plus. Strona sie otworzyła, wymaga jeszcze masy poprawek…każde dziecko rodzi się w bólu, nawet to wirtualne.
Trzymam kciuki za założycielkę i za nas, bo jesteśmy w to zamieszane.
Wszystkich chętnych zapraszam i odsyłam do strony, z dnia na dzień będzie coraz lepiej.
www.niedoskonalamama.pl

Jabłkowo mi nadal…

Spada Ci z nieba torba jabłek, no nie całkiem spada, ktoś poprostu daruje Ci tę torbę jabłek. Na początek myślisz, wezmę, część przerobię a resztę najwyżej wyrzucę, jak się zepsuje…a tu niespodzianka mija tydzień a z 6 kilo jabłek, został może kilogram, też do przerobienia.
Były trzy szarlotki, wątróbka i kurczak z jabłkiem, placki z jabłkami, surówka do obiadu, a jutro znowu ta surówka bo jest smaczna. Uda nam się jeszcze pewnie zjeść budyń z duszonym jabłkiem i będzie…po jabłkach:-)

Blogować każdy może…

Namówiłam Młodszego do pisania bloga…pamiętnika o swoich przygodach. Starszy też pisze, tylko jeszcze nie osiągnął momentu, w którym będzie wiedział o czym pisać, ale próbuje, próbuje…

Za to małolat postanowił pisać po polsku i po niemiecku…ambitnie.

Tak się rozbujał, że mi komputer sprzed nosa zabiera, pracować nie daje i pisze!

Zdjęcia robi, dzień za dniem opisuje, zapalił się, ciekawe na jak długo starczy zapału.

No i jak tak dalej pójdzie to będzie lepszy ode mnie, albo może już jest?

Każdy z nas w młodości pisał swój pamiętnik, ale ja nie robiłam tego jak miałam osiem lat. Technika idzie z zawrotną siłą do przodu, niesamowite jak dzieci szybko sie rozwijają.

Portal

Czy ja myślałam, że kiedykolowiek spróbuje coś napisać? Skrobie w tym blogu, ale żeby tak publicznie?
Jednak internet  to kopalnia wiedzy i miejsce nawiązywania znajomości, o których prawdopodobnie nie pomyślałybyśmy w realu.
Poznałam szalone dziewczyny (jedną znam już od dość dawna).
Będziemy tworzyć portal…no może się rozpędziłam, ja skromnie uczestniczę w przygotowaniach i postaram sie coś mądrego napisać, choć wcześniej tego nie robiłam.
Czuję, że to będzie cos wielkiego…

MasterChef

Dzieci zrobiły dziś rano śniadanie…ugotowały parówki, pokroiły chleb i bułkę, ogórka, był śledź w śmietanie (no nie, bez przesady kupny był), herbata z cytryną.
A na koniec Młodszy zapytał, czy ma „oddać fartucha”…powiedziałam „przechodzisz dalej”:-)
Egzamin na śniadanie zaliczyły…
Podobno dziś w planie jeszcze sałatka owocowa…juz się boję…ciekawe czyje palce będę zaklejać plastrami?