Czosnek kiszony…znakomity na odporność.

Jak się zaczyna sezon jesienny to w przedszkolach i szkołach ze świecą szukać zdrowych dzieciaków.

Starszy chorował niewiele, zresztą do dziś nawet jak ma katar, to trwa on trzy-cztery dni i po kłopocie. Młodszy od początku chorował bardzo często. Poskarżyłam się na to kiedyś znajomej i wtedy ona podała mi przepis na kiszony czosnek. To było to. Od tej pory od października do marca co roku nastawiałam ten czosnek, podawałam go chłopakom. Dzięki temu Młodszy też, o ile nie łapie anginy znosi przeziębienia dużo lepiej.  Najważniejsze, że mimo obaw, nie czuć go z buzi maluchów.

Potrzebujemy:

2 główki czosnku

3 kromki razowego chleba

przegotowaną, ale przestudzoną wodę

litrowy słoik

gazę

Czosnek kroimy w plasterki, chleb kruszymy dość grubo. W słoiku układamy na przemian czosnek i chleb. Zalewamy wodą tak, aby pokryć jego zawartość. Nakrywamy szczelnie gazą i odstawiamy na parapet na 10 dni. Co jakiś czas należy słoikiem lekko potrzasnąć, aby czosnek i chleb zawsze nakryty był wodą inaczej może pojawić się na nim pleśń i całość trzeba będzie wyrzucić.

Po 10 dniach zlewamy płyn przez drobne sitko. Przelewamy go do ciemnej butelki, najlepiej takiej z odskakujacym kapslem. Butelkę przechowujemy na drzwiach lodówki. Podajemy dziecku na czczo codziennie łyżeczkę tego płynu.

Reklamy

Ryba w rybie i dużo zielonego…do kompletu figi :-)

To jest pyszne!

Potrzebujemy:

400g filetu z białej ryby

200g łososia wędzonego

mały pęczek szczypiorku

mały pęczek koperku

mały pęczek trybuli

sól, pieprz

4 kromki pszennego pieczywa tostowego

łyżkę mleka

2 figi

cukinia

Chleb bez skórki pokroić w kostkę, zalać mlekiem. Białą rybę, trybulę, szczypior, sól i pieprz zmiksować. Dodać nasączony mlekiem chleb. Łososia rozłożyć tak, aby plasterki zachodziły na siebie, nałożyć na nie masę z ryby. Na papier do pieczenia lub pergamin ułożyć kilka cieniutkich plastrów cukinii, na to rybę, koperek i figi pokrojone w plasterki. Zawinąć szczelnie papier. Piec w 210 stopniach około 25 minut. Podawać od razu po wyjęciu z pieca.

P1060487 P1060491 P1060498

 

Figa z klopsem i klops z figą…

Miłość do fig nie przemija. Nadal staram się wymyślić z nimi coś, aby nie kończyło się to wyłącznie na podgrzaniu ich z serem pleśniowym. Dziś to nie ja wymyśliłam obiad, ale mój mąż. Całkiem nieźle wymyślił, bardzo smaczne to wyszło. A przy okazji jest to pomysł na mięso mielone z praktycznie każdym owocem.

Potrzebujemy zatem:

80 dkg mięsa wieprzowego

jajko

tartą bułkę

5 dużych fig

kilka ząbków czosnku

sól, pieprz, lubczyk, słodka papryka

Mięso wyrobić z przyprawami, jajkiem i bułką tartą. Połowę mięsa rozłożyć na bułce tartej, na mięsie rozłożyć ćwiartki fig. Nałożyć drugą połowę mięsa, skleić i wszystko obtoczyć w tartej bułce. W brytfance ułożyć mięso i obłożyć ćwiartkami fig i czosnkiem. Piec w 200 stopniach pod przykryciem około pół godziny. Po tym czasie odkryć pokrywkę i piec jeszcze pół godziny. Mięso wyjąć, figi obrać ze skórki a czosnek rozgnieść widelcem. Zalać wszystko pół szklanki wody gorącej. Wszystko razem zmiksować. Wyjdzie z tego pyszny, kremowy sos, którego nie musimy już zagęszczać. Mięso pokroić w grube plastry.

P1060453 P1060454 P1060455 P1060456 P1060457 P1060460

 

 

Clafoutis ze śliwkami

Mamy jesień za oknem, bo w kalendarzu wciąż jeszcze lato. Mamy dynie, jabłka i mamy też śliweczki. Zbieram się do śliwek w occie, ale ciągle coś staje na drodze.

Dziś deser ze śliwkami.

Potrzebujemy:

1/2 szklanki mąki

6 łyżek brązowego cukru

cukier waniliowy (łyżeczka)

łyżeczka cynamony

szczypta soli

2 jaja

1 białko

2 szklanki mleka

kilka śliwek

Jajka i białko rozmieszać z mlekiem. Suche składniki wymieszać, zalać płynnymi. Wszystko dokładnie połączyć. Naczynia żaroodporne natłuścić. Wyłożyć na dno śliwki pokrojone w ćwiartki, zalać masą. Piec około 30 minut w 190 stopniach. Podawać z lodami lub bita śmietaną.

P1060450 P1060449

 

Czekolada, orzechy, krem, figi…

Zwariowałam na punkcie fig…teraz dodaję je do czego się da. Są juz figowe śniadania, są desery i będzie jutro obiad.

Dziś ciasto, rewelacyjne.

Potrzebujemy:

200 gorzkiej kuwertury,

75g masła,

100g orzechów włoskich,

2 jajka,

100g cukru,

50ml mleka,

łyżeczka proszku do pieczenia,

2 łyżki rumu.

Kuwerturę rozpuścic w kąpieli wodnej razem z masłem. Zmielić orzechy. Białka ubić na pianę z 50g cukru. Żółtka razem z resztą cukru i rumem. Dodać do nich orzechy i kuwerturę. A na koniec delikatnie pianę z białek. Upiec przez 30 minut w 170 stopniach (blaszka 24x24cm).

Krem:

2 łyżki żelatyny,

500g mascarpone,

250g jogurtu naturalnego,

370ml konfitury z fig,

skórka z jednej pomarańczy,

łyżka posiekanych pistacji

figi do dekoracji.

Żelatynę  rozpuścić w 125ml wody. Serek dokładnie wymieszać z jogurtem. Kilka łyżek dodać do żelatyny i podgrzać do całkowitego rozpuszczenia. Wlać to do masy. Domieszać konfiturę i skórkę z pomarańczy. Wylać krem na upieczone ciasto, posypać pistacjami. Chłodzić w lodówce około dwóch godzin. Na koniec ozdobić ćwiartkami figi.

P1060382 P1060384P1060383

Trening czyni mistrza…

To moje drugie podejście do lasagne. Pierwsze w ogóle nie trafione, robione nie z przepisu, tylko według własnego pomysłu. Za mało sosu, twardy makaron. Kompletna wtopa.

Ostatnio trafiłam na przepis, spróbowałam…wyszła pysznie. Sekret udanej lasagne tkwi w dużej, naprawdę dużej ilości płynu. Dużo pomidorowego sosu i dużo sosu beszamel. Do kompletu dużo warzyw przemyconych dla dzieci. U mnie tak jest, że Młodszy je owoce i warzywa wszelkie i w każdej postaci, a Starszy najchętniej bez warzyw, z owoców ewentualnie jabłka i banany.

Przepis godny wielokrotnego powtarzania.

 

Składniki

500 g mielonej łopatki wołowej

1 duża cebula

3 marchewki

1/2 selera

1 pietruszka

1 łyżka suszonego oregano

4 ząbki czosnku

1/3 szkl. sosu sojowego

1 l przecieru pomidorowego

200 g makaronu lasagne

100 g sera bursztyn lub parmezan

 

Sos beszamelowy:

3 szklanki mleka

6 łyżek mąki pszennej

4 ząbki czosnku

1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej

1 por

1 jabłko

Sól, pieprz

Sok z jednej cytryny

Przygotowanie:

Mięso, cebulę i tarte warzywa mieszamy razem. I smażymy na patelni. Gdy woda z mięsa odparuje smażymy jeszcze 3-4 minuty. Zalewamy sosem sojowym

i połową przecieru pomidorowego. Doprawiamy oregano i pieprzem. 2 szklanki mleka gotujemy w rondlu, dodajemy 3 szklankę i mieszamy z mąką.

Czosnek siekamy razem z porem  i dodajemy do gotującego się mleka, razem z gałką muszkatołową i grubo startym jabłkiem. 

Na spód brytfanki wlewamy szklankę przecieru pomidorowego. Układamy płaty makaronu, następnie wykładamy warstwę farszu, następnie  warstwę

makaronu i lekko ją… dociskamy. Kolejną warstwą jest obfita warstwa sosu beszamelowego, na którą nakładamy warstwę farszu i makaron, wszystko zalewamy

resztą przecieru. Delikatnie ruszamy brytfanką aby wszystko sie dobrze ułożyło i zalewamy wierzch sosem beszamelowym.

Gotową lasagne pieczemy 60 min w temperaturze 175 stopni. Posypujemy serem żółtym na 15 minut przed końcem pieczenia.

 P1060375 P1060376

O szkole tu i tam…

W tym tygodniu wszyscy rodzice dzieci w wieku szkolnym żyją rozpoczęciem roku. Dla nas szkoła w tym roku zaczęła się 5 sierpnia. Dobrze, że od tego dnia już nie było upalnie. Gorąco, ale nie upalnie. Młodszy poszedł do trzeciej klasy. Dziś miał już czwarte zajęcia na basenie. W tym roku też świadectwo nie będzie już opisowe, zaczęły się oceny. To nowy etap w jego szkolnej karierze.

Starszy chodzi już do klasy ósmej. Drugi rok w gimnazjum. Jak zwykle nie uczy się w domu, całą wiedzę wynosi z lekcji, a z testów dostaje najwyższe oceny. Nie wiem jak on to robi, ale zazdroszczę mu łatwości w przyswajaniu wiedzy.

1 września, w rocznicę wybuchu II Wojny Światowej krążyła na facebook grafika w stylu „Bądź wdzięczny za to, że dziś nie musisz uczyć się w języku niemieckim”…moi synowie uczą się w języku niemieckim i absolutnie nie mają mi tego za złe. Wbrew krążącym opiniom, nie uważam, że wyłącznie w Polsce jest wysoki poziom nauczania. Starszy w Polsce rozpoczynał trzecią klasę, jak wyprowadziliśmy się do Niemiec. Mimo, że na język angielski chodził na dodatkowe, drogie zajęcia, nie nauczył się go prawie wcale. Tu mieszkamy już pięć lat i mimo, że jak przyjechaliśmy nie znał niemieckiego wcale teraz mówi płynnie zarówno po niemiecku, jak i po angielsku. Nie potrzebował do tego zajęć dodatkowych, dodatkowo płatnych. Nauczył się mówić w szkole. A teraz w gimnazjum ma jeszcze język hiszpański i po roku nauki byłby w stanie dogadac się już również w tym języku.

Lekcje religii w szkole podstawowej to nie wyłącznie nauka modlitw, tak jak ja ją pamiętam ze swoich szkolnych czasów, tu dzieci uczą się historii chrześcijaństwa w tak ciekawy sposób, że Młody wraca do domu i opowiada mi to czego się dowiedział.

To nie tak, że wychwalam, bo mi się w głowie poprzewracało. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Nasza decyzja o wyjeździe w nieznane, to decyzja wyłącznie ze względu na dobro dzieci. A dzięki temu jak widzę ich codziennie, wychodzących do szkoły z uśmiechem na buziach, wiem, że była słuszna.