Piętnaście lat minęło jak jeden dzień.

Zaczęło się o czwartej rano. Najpierw delikatnie bolał brzuch. „Jeszcze wytrzymam”, myślałam. Około szóstej brzuch bolał już coraz częściej. Umyłam głowę, przygotowałam torbę, obudziłam męża. O 8 pojechaliśmy do szpitala. Okazało się, że było jeszcze mnóstwo czasu. Mój pierworodny urodził się dopiero o 21.30….

 

To było piętnaście lat temu. Teraz mam w domu zbuntowanego, ale rozsądnego nastolatka. Kocham go tak samo mocno jak wtedy, 28.10.1999 roku, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam, przytuliłam i ucałowałam…

Tradycyjnie tort na urodziny przygotowałam sama. Nie wymyśliłam go, ale co nieco ulepszyłam. Starszy uwielbia chałwę, więc w tym roku taki tort.

Tort chałwowo-wiśniowo-czekoladowy:image

potrzebujemy:

na biszkopty:

2x 4 jaja

2x szklankę cukru pudru

2x 3 czubate łyżki mąki pszennej

2x 2 pełne łyżki kakao

2x 1 łyżka mąki kartoflanej

2x płaska łyżeczka proszku do pieczenia

do nasączenia pół litra kawy i ewentualnie trochę wiśniówki

 

do masy:

50dkg masła

60dkg chałwy

czekolada gorzka

słoik konfitury wiśniowej z całymi wiśniami

pół gorzkiej czekolady do posypania tortu

Jajka ubić z cukrem. Dodać sypkie produkty przesiane przez sitko. Dwa biszkopty piec w tortownicy (26cm) około pół godziny w 180 stopniach. Masło ubić na gładką masę, pokruszyć do niej chałwę, dokładnie wymieszać. W drugiej misce rozpuścić na parze czekoladę i dodać do niej konfiturę. Każdy z biszkoptów przekroić na dwie części.

Jeden blat biszkoptu nasączyć kawą, nałożyć na niego 1/4 masy chałwowej i 1/3 masy czekoladowo-wiśniowej, to samo zrobic na drugim i trzecim blacie. Czwarty blat nasączyć kawą, obłożyć cały tort resztą masy chałwowej i obsypać startą czekoladą.

 

imageimage

 

image

 

 

 

Czekolada, orzechy, krem, figi…

Zwariowałam na punkcie fig…teraz dodaję je do czego się da. Są juz figowe śniadania, są desery i będzie jutro obiad.

Dziś ciasto, rewelacyjne.

Potrzebujemy:

200 gorzkiej kuwertury,

75g masła,

100g orzechów włoskich,

2 jajka,

100g cukru,

50ml mleka,

łyżeczka proszku do pieczenia,

2 łyżki rumu.

Kuwerturę rozpuścic w kąpieli wodnej razem z masłem. Zmielić orzechy. Białka ubić na pianę z 50g cukru. Żółtka razem z resztą cukru i rumem. Dodać do nich orzechy i kuwerturę. A na koniec delikatnie pianę z białek. Upiec przez 30 minut w 170 stopniach (blaszka 24x24cm).

Krem:

2 łyżki żelatyny,

500g mascarpone,

250g jogurtu naturalnego,

370ml konfitury z fig,

skórka z jednej pomarańczy,

łyżka posiekanych pistacji

figi do dekoracji.

Żelatynę  rozpuścić w 125ml wody. Serek dokładnie wymieszać z jogurtem. Kilka łyżek dodać do żelatyny i podgrzać do całkowitego rozpuszczenia. Wlać to do masy. Domieszać konfiturę i skórkę z pomarańczy. Wylać krem na upieczone ciasto, posypać pistacjami. Chłodzić w lodówce około dwóch godzin. Na koniec ozdobić ćwiartkami figi.

P1060382 P1060384P1060383

Mus, basen i takie tam…

Młodszy poszedł właśnie do trzeciej klasy. Sam stwierdził, że „teraz to już wchodzi na wyższy pułap”, bo basen od tego roku, bo wycieczka klasowa, bo nauka języka angielskiego. Wyższy pułap, nie ma co dyskutować 🙂
Dziś drugie zajęcia na basenie. Nauka przez zabawę. Najbardziej dla mnie inne, niż w polskiej szkole jest to, że wszyscy nauczyciele od sportu jeżdżą z trzecimi klasami, wśród nich Pan Dyrektor i wszyscy czynnie w tych zajęciach uczestniczą, czyli pływają razem z dzieciakami. Starszy chodził w Polsce na basen w ramach szkoły i jego Pani plus rodzice, którzy jechali z dziećmi tylko się przyglądali dzieciom. Tu rodzice nie jeżdżą z dziećmi a wyłącznie nauczyciele. Nauka w ramach szkoły jest tylko w trzeciej klasie i kończy się kartą pływacką. A nota łączna za Sport, to zajęcia sportowe plus zajęcia basenowe w stosunku 50/50. Póki co bardzo go te zajęcia kręcą i niech tak zostanie.

Dziś po powrocie z basenu zabrał się za deser, który wypatrzył w programie Jamie Oliver. Nastawił się, że właśnie dziś go zrobi, kazał sobie kupić składniki…no i zrobił.

Ten deser to mus czekoladowy z sezamkami.

Potrzebujemy

2 czekolady deserowe

2 śmietany kremówki

2 jaja

2 łyzki miodu

70g masła

szklankę cukru

200g sezamu

Pokruszoną czekoladę należy umieścić z masłem w kubeczku, a ten w garnku z wrzątkiem i odstawić, aż się rozpuści. Śmietanę ubić na sztywno. W drugiej misce ubić jajka i dodać miód. Następnie do jajek dolać czekoladę jak lekko przestygnie. I wszystko razem wymieszać delikatnie ze śmietaną. Mus przełożyć do miseczek, wcześniej schłodzonych w lodówce. W garnku skarmelizować cukier z odrobiną wody, dodać sezami i zezłocić. Następnie wylać masę na blachę wysmarowaną olejem i poczekać, aż ostygnie i się zetnie.  Podawać z połamanymi sezamkami.

P1060180 P1060182 P1060185 P1060186 P1060187 P1060188

Młodszy dzielnie ubijał śmietanę i jaja. Mus jest pyszny, ale z tej ilości składników proponuję rozłożyć go do ośmiu miseczek. Jest dość słodki.